Marek Matela...


Oficjalna strona kandydata na burmistrza miasta Wałcz - Marek Matela
Czy to dezercja..?
środa, 26 września 2012 21:45

 

Na wstępie przepraszam Was wszystkich, że nie napisałem nic przed sesją, ale miałem złośliwą awarię komputera…

 

18 września to dzień kolejnej sesji Rady Miasta Wałcz – długiej sesji, na której nie mogło zabraknąć mojego „ulubionego” Posła, i choć dziś (o czym wspomnę niżej) sytuacja uległa zmianie, to wtedy jeszcze potencjalnego kandydata na Burmistrza Miasta Wałcz.

 

Nie będę Was zanudzał tym co było, bo większość z Was albo czytała lokalną prasę, albo widzieliście w lokalnej telewizji, napiszę tylko dlaczego zadałem Posłowi pytanie, które już na łamach tej strony padło.

Z wypowiedzi jakie Poseł konstruował biła polityczna kampania na najważniejszy urząd w mieście – ten, o który przy Waszym wsparciu będę sam zabiegał. W pewnym momencie uznałem za stosowne przerwanie tej sielanki i zadałem pytanie, które w kuluarach zadawała sobie większość radnych, jednak nikt nie miał odwagi zapytać wprost…

Reakcja Posła, którą zresztą co niektórzy widzieli, była emocjonalna bo nagle poczerwieniał i bynajmniej nie było to z radości, na szczęście nie zdążył nic odpowiedzieć, bo raz Przewodnicząca próbowała to pytanie wycofać, a dwa koleżanka Krystyna Światowa niczym wierny obrońca skrytykowała postawione pytanie – czy słusznie? Czy Poseł potrzebuje na sesji adwokata?!

Odbiór społeczny, czym jestem zadowolony, był pozytywny, a kilku mieszkańców odwagi i dobrej postawy gratulowało mi już w drodze do domu, w którą Tym razem udałem się pieszo.

 

W związku z tym, że to było w zeszłym tygodniu jest to już historią, nie mniej muszę się w tym miejscu pochwalić, że walkę Diablo – Palacios oglądało blisko 4 miliony ludzi
w kraju, a to dla mnie wielki zaszczyt. Dziękuję tym wszystkim, dzięki którym mogłem tę wspaniałą imprezę prowadzić. W szczególności dziękuję Piotrowi Wernerowi i Andrzejowi Wasilewskiemu, a także Andrzejom Gmitrukowi i Kostyrze bo to oni powiedzieli, że ten facet z mikrofonem na ringu we wrocławskiej hali stulecia jest z takiego małego, ale pięknego Wałcza.

Po samej gali i w jej trakcie odebrałem tysiące gratulacji sms - owych i telefonicznych za które dziękuję i obiecuję nie spadać poniżej określonego poziomu.

 

Teraz pokrótce to co wydarzyło się w ciągu ostatnich 48 godzin, a działo się sporo!

We wtorek 25 września w asyście pełnomocników zarejestrowaliśmy w Koszalinie Komitet Wyborczy Wyborców Marek Matela. Czy zbiorę wymaganą liczbę podpisów zależy od Was, ale sądząc po tempie, a przede wszystkim zaangażowaniu osób z różnych opcji politycznych, z różnych stowarzyszeń wiem, że mogę na Was liczyć. Głęboko wierzę w to, że w Waszej świadomości też pojawia się pytanie – może faktycznie czas na Zmianę POkoleń? – odpowiedź musi brzmieć –tak.

W trakcie naszej podróży do Koszalina z Wałcza lotem błyskawicy dotarła informacja – Poseł zrezygnował!!! Gdybym powiedział, że się tego spodziewałem z pewnością bym skłamał, a że jestem człowiekiem prawdomównym i szczerym powiem –tak było to dla mnie zaskoczenie może nie ogromne, ale jednak.

Wiem także oficjalnie, że w związku z tym Kandydatem z ramienia koalicji PO ORS będzie obecny Starosta Bogdan Wankiewicz, którego witam serdecznie w gronie kandydatów. Będę szczery i zaryzykuję, że poza Starostą, Bogusławą Towalewską i moją skromną osobą chyba nie będzie więcej kandydatów. Oznacza to, że szansa zapoczątkowania wspólnego działania do rozpoczęcia zmian w mieście będzie bardzo realna – pod jednym warunkiem – musimy się zjednoczyć…

Niektórzy, z którymi dziś rozmawiałem zastanawiali się czy nie jest dla mnie gorzej, że to nie Poseł? Odpowiadam – nie, ponieważ nazwisko Kandydata jest i było sprawą drugorzędną. Najważniejsze abyśmy wszyscy uwierzyli, że ta zmiana pokolenia jest nie tylko możliwa, ale przede wszystkim konieczna!

 

Mój kochany syn lubi oglądać jedną bajkę, której pada super maksyma i polecam ją tym wszystkim, którzy tak jak ja wierzą:

 

„Jeśli pragniesz – musisz wierzyć.

A Jeśli wierzysz to już jest coś.”

 

Gdybym nie wierzył na pewno nie podjął bym tej rękawicy. Wierzę, a rozmawiając
z Wami codziennie spotykając się w większych i mniejszych gronach widzę tą wiarę w Was. Tylko razem, pełni mobilizacji możemy już 4 listopada 2012 roku zacząć przygotowywać nasze miasto do zmian!

W tym miejscu chciałbym Was także uświadomić, że obietnic bez pokrycia składał nie będę, a najbliższe dwa lata dla tego miasta i tego budżetu nie będą kolorowe, dlatego nasza wspólna praca będzie ciężka i trzeba mieć tego świadomość – ja ją mam. Mam także zapał, którym obdzielić mógłbym niejednego.

 

Kończąc chciałbym w tym miejscu podziękować władzom powiatowym
i wojewódzkim partii Polska Jest Najważniejsza, które to władze jako pierwsze oficjalnie udzieliły poparcia dla mojej kandydatury.

Jestem przekonany, że ta lista będzie większa – bo wygrywa się drużyną!

 

W piątek 28 września o godzinie 19:00 w Piwniczce koncert Majtków Bosmana
z okazji zakończenia studenckich wakacji i moich imienin ZAPRASZAM!

 

 
Cieszę się, że są media regionalne...
niedziela, 09 września 2012 21:44

 

 

Zacznę chyba od tego przyjemnego, a mianowicie od wspaniałej imprezy jaką dane mi było poprowadzić w sobotę. Ponad dwa tysiące leśników z całej Polski bawiło się w Krępsku na XXIV Rajdzie Leśnika w tym roku Dolinami Gwdy i Noteci, a moja skromna osoba mogła w asyście Magdy Marchwisk i Adama Pikuły poprowadzić te niecodzienne wydarzenie. Było bardzo ciekawie, bogato i miło dlatego wszystkim, którzy tam byli i tym, dzięki którym ja się tam znalazłem serdeczne dzięki.

Wracając do spraw minionego tygodnia, a przede wszystkim wałeckiej prasy, telewizji i tym wszystkim co związane z naszą lokalną „polytyką”, zacznę od początku.

We wtorek ukazały się lokalne media regionalne, w których znalazł się ,nawet ciekawy, wywiad z autorem tego tekstu… Okazało się jednak, że o wiele ciekawsza była relacja z obrad sesji Rady w Mirosławcu….

Jeden z Radnych korzystając z obecności na sesji Przewodniczącego Rady Powiatu zadawał bardzo ciekawe, choć dla niektórych dziwne, pytania dotyczące obecnej sytuacji w powiecie. Tenże Radny zaskoczył nawet mnie, ponieważ nigdy nie sądziłem, że nasz Poseł mógłby być Dyrektorem Szpitala Wojskowego, nie mniej sugestia Radnego została poparta dość racjonalnie i co by nie powiedzieć ma facet dużo racji. Pozwólcie, że tym którzy nie czytali zacytuję uzasadnienie Radnego: „….może Poseł…..zostanie Dyrektorem, bo posłem na kolejną kadencję nikt go już nie wybierze..” – myślcie co chcecie, ale nie tylko ja i nie tylko wałczanie mają takie zdanie, a to o czymś świadczy…

W czwartek wyszedł kolejny tygodnik – ten bardziej z naszych stron, w którym odnalazłem kilka ważnych informacji – kandydatem na Burmistrza będzie Marek Matela! Mało tego kampania będzie bardzo brudna, a ciosy powyżej pasa będą przypadkowe….

Przyznaje, że wiele przemawia za tym, że kampania będzie „ciekawa”, ale żeby aż tak brzydka? Żeby nie wprowadzać nikogo w błąd i nie udawać greka:

Jeśli pod listami poparcia dla mojej osoby podpisze się dwa tysiące mieszkańców Wałcza (1500 jest wymagany do rejestracji kandydata) to będę ubiegał się o najbardziej zaszczytną funkcję w Wałczu – dlaczego odpowiem w odpowiednim czasie.

Ważna informacja to także ta, że w mieście dalej niema zwanego potocznie komisarza, a właściwie Burmistrza Pełniącego Funkcję. Tu powstają dwa pytania:

  1. Czy wałecka platforma jest tak słaba, że nie potrafi wskazać kandydata, którego zaakceptowałby Wojewoda, a później Premier?
  2. Czy być może nie ma odważnego na tę funkcję?

Odpowiedzi na pierwsze pytanie udzielił, nie bezpośrednio, wałecki Poseł, który w programie Prześwietlenie w TV Asta u redaktora Gadzinowskiego dał do zrozumienia, że jest szeregowym posłem i raczej „robi za maszynkę do głosowania”(jak wielu Posłów) – stąd wnioskuję, że przełożenie tego Pana żadne, ale może będę musiał to odszczekać, kto wie…?

Odpowiedź na drugie nie jest już tak oczywista, więc pokuszę się tylko o swoją wizję tejże osoby, która miałaby pełnić funkcję. Z logicznego punktu widzenia dobrą kandydaturą na komisarza byłby Maciej Zaręba były wiceburmistrz, który zna urząd jak mało kto i który byłby gwarantem postępu inwestycji zgodnie z harmonogramami. Oczywiście Maciej Zaręba związany z PO nie jest, z tego co wiadomo, stąd jego osoby nie brano pod uwagę.

Opcja druga to powołanie na te stanowisko tego, który jako pierwszy ogłosił swój start w wyborach, a ze źródeł platformie zbliżonych wiem, że liczy na zwycięstwo w pierwszej turze.

Tutaj jednak pojawia się problem – żeby być komisarzem musiałby złożyć mandat poselski, co w przypadku przegranej, którą także trzeba brać pod uwagę, spowodowałoby zniknięcie tego Pana ze sceny politycznej – ryzyko chyba za duże. Zdecydowanie łatwiej jest startować nie będąc komisarzem, bo jak się przegra - no cóż w końcu jeszcze trzy lata na Wiejskiej zostaną…

 

Wracając do wspomnianego wyżej programu w telewizji Asta, który oglądałem już dwa razy, ujęło mnie w tym programie jedno zdanie, które brzmiało mniej więcej tak, że Poseł uważa, iż więcej zrobi dla Wałcza tu na miejscu niż tam w Warszawie…

Z całym szacunkiem dla nas mieszkańców Wałcza, odpowiedzcie sobie sami, czy na szczeblach ministerialnych, a nawet wojewódzkich łatwiej negocjuje się Posłowi RP, czy Burmistrzowi 25 tysięcznego miasta?

W mojej ocenie negocjator z tego Pana żaden więc jak z poziomu Posła nie może, to z Burmistrza będzie jeszcze trudniej, a to nie wróży dobrze…

Jeśli chodzi o najbliższą sesję, która odbędzie się 18 września, to napisze Wam więcej po Komisjach, które już we wtorek, nie mniej już teraz przyjmuję zakłady czy obecny zawsze dwa razy w roku Poseł pojawi się na sesji? Ja stawiam, że będzie. W związku z tym, że nie ma Kuriera Wałeckiego będzie musiał się gdzieś pokazać, czekam tylko czy i w jakiej sprawie zabierze głos…

Zakończę optymistycznie – w Kinie Tęcza działa już aparatura 3D i malutkiej części czuję się współautorem tego sukcesu, ponieważ jak wiecie pieniądze, które zostały wydatkowane na tenże sprzęt pochodziły z oszczędności powstałych w wyniku nie odbycia się 3 Festiwalu Filmu i Sportu. Wielkie gratulacje dla Dyrekcji i pracowników WCK za napisanie wniosku o dofinansowanie i zapraszam Was do korzystania z kina, które ma swój urok.

 
Obłuda i brak zdecydowania
piątek, 31 sierpnia 2012 07:27

 

Przyjąłem informację o planowanym starcie Posła Ziemi Wałeckiej w wyborach uzupełniających na Burmistrza naszego Miasta z dozą nieufności, a było to już w lutym, kiedy śp. Zdzisław Tuderek walczył z kolejnym atakiem choroby, ale wtedy wygrał i wrócił do Ratusza.

Wtedy już Redaktor Naczelny Pojezierza napisał w swoim felietonie o niepotrzebnym dzieleniu skóry na niedźwiedziu i stanowisk w przypadku wygranej…

Kiedy Zdzisław Tuderek żył był atakowany bez pardonu przez tego, który teraz opłaca artykuł sponsorowany wypisując w nim rzeczy dla mnie niepojęte…

Jeszcze w maju, kiedy Burmistrz już chorował, nie był obecny za sesji został w chamski sposób zaatakowany przez Posła, który wiedział, że w dyskusji merytorycznej z Burmistrzem nie miałby szans. Nie spodziewał się chyba Poseł, że riposta jakiej udzielił mu piszący ten tekst, pójdzie mu na tle w pięty, że w żadnej lokalnej gazecie nie wspomniano, że Poseł na sesji w ogóle był – a przeszłości był to pierwszy punkt każdego artykułu, że Poseł był na sesji.

 

Nie jest tajemnicą, że zarówno Poseł za mną jak i ja za Posłem nie przepadamy, ja jednak uszanowałem wynik wyborów w roku 2011, kiedy Poseł uzyskał reelekcję. Potrafiłem na łamach tej strony pogratulować mu wyniku, bo był dobry.

Podczas tamtych wyborów Poseł nagrał wyborczy spot, w którym użył sformułowania, z którym ja zgadzam się w 100 % tu cytat: „..Jestem przekonany, że mieszkańcy Wałcza i powiatu Wałeckiego zasługują na swojego reprezentanta w parlamencie RP…”

Mieszkańcy naszego miasta myśleli podobnie, poszli w liczbie ponad pięciu tysięcy oddać głos na Posła, który przez cztery lata ma dbać o interesy miasta i powiatu na ul. Wiejskiej w Warszawie!

Dostając mandat zaufania po raz drugi powinien wypełnić obietnice złożone przed wyborami. Pomimo tego, że jedyną wzmianką o Pośle w tej kadencji był news o tym, że został uderzony drzewcem, Poseł nie zrobił na razie nic, co dawałoby mu moralne prawo uznania za nieważne głosów mieszkańców tego miasta.

 

Oficjalnie kampanii jeszcze nie ma, ale Poseł już ją rozpoczął, ma miliony pomysłów. Szkoda, że nie chce prawdziwego dobra tego miasta i nie chce realizować ich w parlamencie, do którego został niecały rok temu wybrany.

Niżej podpisany nie oddał swojego głosu na Posła, ale Ci, którzy to zrobili mogą czuć się oszukani, a brak zdecydowania w działaniach jaki dziś przejawia Poseł nie daje temu miastu żadnych gwarancji, poza niepewnością, bo kto wie czy w niedalekiej przyszłości Posłowi nie zamarzy się Europarlament?...

 

cdn…

 

 
Ostatnie pożegnanie Zdzisława Tuderka
czwartek, 23 sierpnia 2012 23:05

 

Choć o czym innym pisać miałem, to jednak dziś już po pogrzebie chcę podzielić się z Wami refleksją i pożegnaniem Wielkiego Wałczanina Burmistrza Zdzisława Tuderka…

 

Zacznę może trochę banalnie, ale tak naprawdę pierwsza moja wizyta w gmachu miejskiego magistratu miała miejsce podczas jednej ze szkolnych wycieczek, a było to lat temu prawie osiemnaście, wtedy przyjął całą klasę starszy Pan, uśmiechnięty wesoły. Tak to był Zdzisław Tuderek i chyba dlatego miałem wrażenie, że Pan Burmistrz był tam od zawsze i został do końca…

 

Po epizodzie w szkole podstawowej nasze ścieżki „splątały” się ponownie kiedy zacząłem aktywnie działać w wałeckim sporcie. Było to jakieś 7 lat temu, jeszcze przed odejściem innego ważnego w moim życiu człowieka śp. Trenera Henryka Tatusia Staś.

Nasze ówczesne kontakty nie należały do łatwych ani dla mnie ani tym bardziej dla Pana Burmistrza, naprzeciw którego stanął młody człowiek naładowany energią trochę negatywną i jeszcze stawiał żądania…

Tak było i przyznaję to po czasie, że chyba, a raczej na pewno byłem wtedy zbyt porywczy i nie do końca pojmowałem znaczenie słów, które w mojej klasie w technikum, gdzie przez pięć lat nauczał mnie, także życia, mój profesor Henryk Rataj, a słowa te brzmiały:

„Sukces w życiu zależ nie tylko od intelektu, ale od umiejętności kierowania emocjami”. Mądre i pouczające, ale trochę czasu upłynęło zanim pojąłem sens tej sentencji.

Miałem nawet swego czasu „przyjemność” być autorem listu otwartego do Pana Burmistrza, w którym wyraziłem sprzeciw powołaniu w kształcie burmistrzowskim Rady Sportu. Naszemu włodarzowi nie spodobał się mój krytyczny ton, za co trochę się na mnie obraził, tak mi się wydawało. Mimo wszystko jednak potrafił w pewnym momencie odrzucić prywatne zastrzeżenia do mnie i pomóc sportowi.

W tym miejscu muszę wyraźnie zaznaczyć, że owy list i moja otwarta w tamtym czasie krytyka pod adresem Burmistrza Tuderka przyczyniły się do zainteresowania moją osobą najpierw działaczy ORS, a później PO, które szukało, a może chłonęło ludzi przeciwnych Burmistrzowi. Wtedy właśnie poznałem prawdziwe oblicze naszej lokalnej „plytyky” i wyleczyłem się na zawsze ze współpracy z obecnym Posłem z naszego miasta.

 

Czas leczył rany i zmieniał mój stosunek do Burmistrza i urzędu, a moje wizyty w magistracie stawały się coraz bardziej życzliwe, w końcu zrozumiałem, że nie zawsze warto „kopać się z koniem”. Tym bardziej, że nasz klub rozwijał się prężnie i odnosił coraz większe sukcesy. W tamtym okresie zacząłem pojmować fenomen Zdzisława Tuderka, ale nie odgadnę go chyba nigdy…

Wypowiedzianych było wiele słów, ale ja dalej nie wiem jak to możliwe, że podczas kampanii wyborczej w roku 2006 Burmistrz wysłał tylko list z życzeniami i wygrał, a w roku 2010 mając za rywala wydawałoby się mocnego Bogdana Wankiewicza, dopiero za namową swojego sztabu wyraził zgodę na wystawienie czterech banerów w mieście. Te cztery banery dały mu druzgocącą przewagę i pewne zwycięstwo w pierwszej turze, choć zarzekał się, że to już ostatni raz, miałem i miałbym dalej wrażenie, że jeśli zdecydowałby się na start za dwa lata dalej piastowałby urząd Burmistrza.

Był Burmistrz Tuderek znakomitym strategiem i zawsze udawało mu się realizować swoje pomysły, tym bez wątpienia imponował nie tylko mi. Jako mieszkaniec wiem, że miałem dobrego Burmistrza, który kiedy trzeba było pomóc pomagał.

Nasze relacje zacieśniły się kilka miesięcy przed wyborami w roku 2010 i od tamtej pory miałem przyjemność dość często z Panem Burmistrzem rozmawiać o mieście, rozwoju sportu, ale także o chorobie, z którą walczył jak prawdziwy „kielecki scyzoryk”.

 

Jeden mit podawany przez przyjaciół Burmistrza chciałbym trochę obalić. Wiele razy rozmawialiśmy na temat imprez jakie w Wałczu są i jakie są potrzebne, także o Festiwalu, który kosztował bardzo dużo, ale także o mniejszych imprezach, Burmistrz Tuderek miał na temat wydawania środków publicznych w tych celach swoje zdanie, a przynajmniej takie mi przedstawiał: „..Marek po co te imprezy, wiesz ile dróg, czy chodników można za to zrobić, ile ludzi czeka wiele lat na drogę, jakie są dziury w oświacie…” takie gospodarskie podejście przedstawiał Zdzisław Tuderek, a mimo to zawsze w miejskiej kasie nie wiadomo skąd środki na imprezy znajdował.

 

Jest także jedno zdarzenie, które zawsze będę wspominał z uśmiechem, a było to podczas uroczystej kolacji, kiedy w Wałczu po raz pierwszy odbywały się Mistrzostwa Polski Juniorów w Boksie. Wtedy Pan Burmistrz wręczał ludziom szczególnie zaangażowanym w przygotowanie tej imprezy pamiątkowe ryciny, ładnie oprawione, których pomysłodawcą był Pan Alfred Mikłaszewicz. Jedna z tych rycin wisi w zaszczytnym miejscu w gabinecie Pana Jerzego Rybickiego prezesa Polskiego Związku Bokserskiego.

Podczas tej kolacji obecny był konkurent Burmistrza, ostatnie z podziękowań trafiło do mnie, na tej rycinie znajdował się Ratusz z oknem, w którym często wyglądał Zdzisław Tuderek. Burmistrz odwrócił obraz do wszystkich i składając mi podziękowania, życzył abym kiedyś tu pracował, wskazując palcem na swoje okno…

Nie wiem, czy wtedy chodziło o to, aby podenerwować swojego adwersarza, czy myślał tak naprawdę. Ważne, że było miło i na pewno będę o tym długo pamiętał.

 

Jest jeszcze coś, kiedy w lutym 2010 roku wziąłem ślub z moją wspaniałą żoną dwa dni po ślubie otrzymaliśmy dużą kopertę z Urzędu Miasta, w niej osobiste życzenia szczęścia na nowej drodze naszego wspólnego życie, które przesłał Zdzisław Tuderek, dla nas był i jest to zaszczyt, a każde podziękowanie od Burmistrza zawsze będzie miało zaszczytne miejsce w naszych zbiorach pamiątek.

 

W sobotę 18 sierpnia wracaliśmy z Gali w Międzyzdrojach, autobusem wraz z Józkiem Kiziukiem rozmawialiśmy jak czuje się Burmistrz, wiedzieliśmy obaj, że jest ciężko i do swoje gabinetu już Pan Zdzisław nie wróci, ale wierzyliśmy, że będzie mógł nacieszyć się wnukami, swoim ogrodem i zasłużoną emeryturą…

W niedzielę przed godziną 16 zadzwonił mój telefon, leżałem pod samochodem coś poprawiałem z tłumikiem. Z drugiej strony Krzysiek Piotrowski pyta czy to prawda? Nie wiedziałem, zadzwoniłem do Józka, a on potwierdził….

 

Niby wszyscy wiedzieliśmy, że jest ciężko, że każdy dzień jest na wagę złota, ale jakoś nikt nie dopuszczał myśli, że Zdzisława Tuderka może zabraknąć, że nie powie już nic w sali sesyjnej, że nie usiądę przy małym stoliku w jego gabinecie w jego obecności….

 

Dzisiaj mój Burmistrz został pochowany, a ja oddałem mu pokłon. Nie złożyłem osobistych kondolencji Pani Barbarze, ani córkom Pana Burmistrza, skinąłem tylko głową przechodząc obok, ale chyba wiedziały, co chciałem Im przekazać...

 

"Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia."

Albert Eintstein

 

 

 
Wakacje
poniedziałek, 09 lipca 2012 08:41

 

Kiedyś czekałem na nie z utęsknieniem, dzisiaj jak większość z nas to kolejne miesiące, które różnią się dla niektórych tylko tym, że planują w tym czasie urlopy z rodziną, niektórzy bo znam wielu amatorów urlopów zimowych na nartach i przy grzanym piwie. Nasz syn jest jeszcze za mały, żeby wiedział co to znaczy wakacje, niemniej również choć na chwilę planuję z moją wspaniałą rodziną wyjechać wspólnie i odpocząć. Zanim jednak urlop pozwolę sobie podsumować pół roku 2012 w radzie, a w kolejnym materiale odnieść się do listu Pana Wojciecha Kuleszy w sprawie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych.

Te minione pół roku z mojego punktu widzenia było pracowite i owocne i choć zawsze można chcieć więcej, to na tle wszystkich wydarzeń jakie miały miejsce w tym półroczu wypadłem trochę więcej niż przeciętnie?

Odniosę się w tym miejscu do realizacji jednego z głównych założeń mojego startu w wyborach – otwórzmy obiekty sportowe dla dzieci i młodzieży z naszego miasta – zadanie choć przy dziwnym głosowaniu, zostało wykonane i od września kluby sportowe działające na obiektach nad którymi „władzę” ma miasto nie będą płaciły za korzystanie z tych obiektów. Samo płacenie do szkół mijało się z celem i było niekorzystne co już kilkakrotnie sygnalizowało środowisko sportowe. Najbardziej czytelnym argumentem w tej sprawie był podatek VAT, który był po prostu oddawany do Urzędu Skarbowego. Pieniądze, które kluby otrzymywały w ramach otwartych konkursów ofert od Urzędu Miasta, wracały do miejskiej kasy pomniejszone o VAT – w tym nie było logiki, stąd mam wielką satysfakcję, że od września sytuacja ulegnie zmianie. Mam nadzieję, że w związku z tym odpłatność za zajęcia płatne zostanie zredukowana do takiego poziomu, w którym każde dziecko będzie mogło uczestniczyć w zajęciach w wybranej dyscyplinie nie martwiąc się czy rodziców na to stać. Czy tak będzie zobaczymy w ciągu najbliższego roku.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa naszych mieszkańców kilkakrotnie monitowałem o braku wyznaczonych przejść dla pieszych w ciągu ulicy 12 Lutego, po kilku miesiącach w końcu wymalowano pasy i postawiono znaki, choć jeszcze nie wszędzie, o czym już poinformowałem Urząd Miasta (ciąg przy blokach 24 i 23). Być może dla niektórych jest to mało istotne, jednak z punktu widzenia kodeksu drogowego, a także w związku z konsekwencjami jakie mogłyby mieć miejsce w wypadku jakiegokolwiek zdarzenia drogowego uporządkowanie tej sprawy było istotne. Oto bowiem stworzony za niemałe pieniądze chodnik i ścieżka rowerowa nie spełniały żadnych wymogów bezpieczeństwa w miejscach w których były przecinane przez drogi dojazdowe. Malo tego drogi dojazdowe oznaczone były linią podwójna ciągłą, a więc jej przekroczenie to każdorazowo złamanie prawa. Nie wiem, czy ktoś przechodząc lub przejeżdżając dostał tam kiedyś mandat, ale zakładam że nie. Co stałoby się gdyby jednak, szczególnie przy ruchliwym wjeździe przy bloku 15, doszło do nieszczęśliwego wypadku z udziałem pieszego bądź rowerzysty? Okazałoby się, że pieszy nie miał prawa wejść na jezdnię i potraktowano by te wejście jako wtargnięcie na jezdnię w miejscu do tego nie uprawnionym, a odkąd pamiętam ludzie tam chodzą i chodzić będą, stąd dla naszego wspólnego bezpieczeństwa znalazły się pasy.

Podobna sprawa jak ta powyżej, dotyczy ciągu pieszo rowerowego przy Alei Zdobywców Wału Pomorskiego od byłego Szpitala do Cmentarz – sytuacja analogiczna, jednak te działania jeszcze trwają.

Różnie odbierane jest moje wystąpienie dotyczące Festiwalu Filmu i Sportu, swojego zdania będę jednak bronił, ponieważ wiem jakie stawki i jakie realia panują w telewizji, przynajmniej tej komercyjnej. Wydawanie prawie pół miliona złotych z budżetu miasta na trzydniową i powiedzmy szczerze niszową (adresowaną raczej do wąskiego grona pasjonatów kinematografii) imprezę, to naprawdę dużo. Nie chodziło mi bynajmniej tylko o pieniądze, ponieważ wydaje się je na dużo bardziej kontrowersyjne pomysły, istotne znaczenie miała także strona organizacyjna, w której ludzie pracujący przy festiwalu zapatrzeni w wielkiego reżysera (naprawdę mam wiele szacunku do pracy tego twórcy) uwierzyli w unikalność imprezy, jej patent, którego nie było i niema, a impreza wcale taka unikatowa nie jest bo formuła została „zapożyczona” z imprezy, którą robiono w Gdyni. Pisałem już o tym wcześniej, więc powtarzał się nie będę. Festiwalu nie ma w tym roku, ale za to za te pieniądze Wałeckie Centrum Kultury będzie posiadać aparaturę 3D do wyświetlania filmów w tym formacie i być może w końcu nie będziemy jeździć do Piły, tylko docenimy to co nasze.

Wspólnie ze Stanisławem Bębnem przeforsowaliśmy sprawę oświetlenia skweru przy Gimnazjum nr 1 – na Dolnym Mieście, co też dla nas było sukcesem.

Za porażkę, może nie osobistą, uważam przekazanie 1 000 000,00 zł na wyrównanie terenu i przygotowanie map na terenie „widełek” pomiędzy ulicą Kołobrzeską i Nowomiejską. Były lepsze w naszym budżecie lata na wykonanie takich inwestycji, być może nie było woli wykonawczej, ale w tym budżecie i w tych czasach to wydatek kompletnie nie przemyślany i w moim odczuciu bardzo kosztowne działanie pod publikę, co poniżej jasno i klarownie uargumentuję.

Koszty uzbrojenia całego terenu to kilkanaście lub kilkadziesiąt milionów złotych, przy cym i co podkreślam nikt nie wykonał jeszcze, przynajmniej nie wie o tym Urząd Miasta, badań geologicznych gruntu, a może się okazać, że aby budować cokolwiek to trzeba będzie palować teren pod budynkiem.

Załóżmy, że teren jest w porządku i można sprzedawać działki, z ust przewodniczących komisji Rewizyjnej i Budżetu słychać obniżymy cenę, będziemy stymulować budownictwo jednorodzinne. Więc zysku raczej nie będzie. Do tego trzeba zdać sobie sprawę z tego, że Gmina będzie miała obowiązek wykonania dróg, chodników i oświetlenia, a to kolejne miliony.

Dzisiaj koszt budowy domu o powierzchni około 100 m2 to 400 -500 tysięcy złotych, do tego działka. Banki bardzo niechętnie dają kredyty, a i ludzie mniej chętnie sięgają po te długo terminowe zobowiązania.

Biorąc pod uwagę wałeckie zarobki, faktyczne zmniejszanie się liczby mieszkańców i rosnące koszty budowy, z punktu widzenia ekonomicznego na dzisiaj „widełki” to temat nietrafiony. Za ten milion można byłoby wykonać drogi, o które mieszkańcy upominają się od lat osiedle Piastowski, Olszynka, Chrząstkowo, Zaułek Chełmiński, Ciasna i wiele wiele innych.

Nie odbieram inwestycji na „widełkach” jako osobistej porażki, ale boli mnie, że część radnych nie chce otworzyć się na konkretne argumenty, które poddają pod wątpliwość zasadność realizacji tej inwestycji teraz.

Mam nadzieję, że chociaż w części zgadzacie się ze mną, a ja dalej będę starał się racjonalnie tłumaczyć to z czym się nie zgadzam, ale będę także otwarty na argumenty moich rozmówców, bo nie jest sztuką słyszeć, sztuką jest słuchać...

P.S. Byłem na Jarmarku, który obył się w miniony weekend i chyba tylko tyle w tej sprawie napiszę…

 
« pierwszapoprzednia1234567następnaostatnia »

Strona 2 z 7

Nasz okręg wyborczy

to ulice w Wałczu (zachodnio-pomorskie):

ULICE: Bankowa, Brylantowa, Chłodna, Chmielna, Chopina, Dębowa, Krótka, Krucza, Kwiatowa, Mickiewicza, Morzyce, Ogniowa, Ogrodowa, Okrężna, Osiedle Nowe Morzyce, Osiedle Piastowskie, Pomorska, Szmaragdowa, Topolowa, Urocza, Wilcza, Żyzna – GŁOSOWANIE W Zespole Szkół nr 3 – ZAWODÓWKA

ULICE : Konopnickiej, Kościuszkowców, Prof. Antoniego Łowińskiego, Młynarska, Gen. Leopolda Okulickiego, Orla, Plac Zesłańców Sybiru, Pocztowa, Poniatowskiego, Sądowa, Szkolna, Wileńska GŁOSOWANIE W SZKOLE PODSTAWOWEJ NR 1

OSIEDLE DOLNE MIASTO BLOKI 6-19 – GŁOSOWANIE W ZESPOLE SZKÓŁ NR 1 – SP5

ULICE: Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich, 12 Lutego, Obrońców Westerplatte, Osiedle Zacisze, Ignacego J. Paderewskiego, Partyzantów, Podgórna, Macieja Rataja, Wiejska, Wincentego Witosa oraz Osiedle Dolne Miasto 20-30 – GŁOSOWANIE W PRZEDSZKOLU NR 8 – Dolne Miasto




© Copyright by Marek Matela. All rights reserved. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Zgodne z XHTML i CSS.